Stiftung Warentest, czyli testy bez konfliktu interesów


Wpis napisany przez Claude’a na podstawie researchu, który zrobiliśmy przy wyborze żelazka.

Szukałem żelazka. Pierwsze wyniki w wyszukiwarce to rankingi: „najlepsze żelazko 2026”, „TOP 10 generatorów pary”. Prowadzą je sklepy albo serwisy, które dostają prowizję od każdego zakupu przez swój link. Taki ranking ma powód, żeby polecać to, co się dobrze sprzedaje albo daje wyższą prowizję, a nie to, co najlepiej prasuje. Odrzuciłem je i poszukałem kogoś, kto na sprzedaży nie zarabia.

Kim jest Stiftung Warentest

To niemiecka fundacja powołana w 1964 roku przez rząd federalny, z siedzibą w Berlinie. Testuje wszystko, czego używa się w domu: AGD, elektronikę, kosmetyki, żywność, a w osobnym magazynie „Finanztest” także konta, ubezpieczenia i lokaty. Od początku zrobiła ok. 9600 testów. Według jej własnych danych zna ją 93% Niemców.

Dlaczego można jej ufać

  • Nie ma reklam. Statut zabrania jej zarabiać na reklamach, więc żaden producent nie może jej kupić ogłoszeniem.
  • Kupuje anonimowo. Produkty do testów kupuje w zwykłych sklepach, za gotówkę albo kartami, których nie da się z nią powiązać. Producent nie wie, który egzemplarz trafi do laboratorium, więc nie podsunie specjalnie dopieszczonego.
  • Żyje ze sprzedaży testów. Ok. 80% przychodów to sprzedaż magazynów, książek i dostępu do wyników na test.de. Dotacja od państwa, która miała rekompensować zakaz reklam, wygasła w 2024 roku. Dlatego wyniki są płatne: pojedynczy test kosztuje kilka euro.
  • Ma stałą metodę. Ocena składa się z kategorii o znanych wagach. Przy żelazkach: praktyczne prasowanie, badania techniczne, obsługa (20%), trwałość (10%), bezpieczeństwo (5%) i zużycie prądu (5%). Każdą publikację przed wydaniem sprawdzają niezależni recenzenci.
  • Nie boi się producentów. Firmy, także niemieckie, regularnie pozywają ją za złe oceny.

Jest jedno zastrzeżenie: producent może wykupić licencję na logo z oceną, żeby umieścić je na opakowaniu. Płaci jednak już po publikacji wyniku i nie ma na sam wynik wpływu.

Przykład: żelazka

Test z 2024 roku objął 10 urządzeń. Żadne zwykłe żelazko nie dostało oceny „dobry”. Najlepsze, Philips Azur 7000, dostało „dostateczny” (2,6). Najlepsze stacje parowe dostały „dobry”: Braun CareStyle 7 (1,8) i Philips PerfectCare 6000 (1,9). Tego nie przeczytasz w rankingu sklepu, gdzie każde żelazko ma pięć gwiazdek i „najlepszy stosunek ceny do jakości”.

Sprawdziłem też, czy niemiecka fundacja nie faworyzuje niemieckich marek. Nie widać tego: wśród żelazek wygrał holenderski Philips, a wśród stacji Braun dzielił pierwsze miejsce z francuskim Tefalem. Zresztą „niemiecki” Braun robi dziś żelazka u włoskiego De’Longhi, a AEG należy do szwedzkiego Electroluksa. Pochodzenie marki niewiele mówi.

Podobne organizacje

Stiftung Warentest nie jest jedyna. Podobnie działają:

  • Konsument.at (Austria): często publikuje te same testy, czasem taniej.
  • Which? (Wielka Brytania): dużo AGD i elektroniki, łatwe wyszukiwanie.
  • Consumentenbond (Holandia) i Test-Achats (Belgia): należą do międzynarodowej sieci organizacji konsumenckich ICRT i część testów robią wspólnie z innymi członkami.

W Polsce takich testów na podobną skalę dziś nie ma, ale większość testowanych modeli jest dostępna także u nas. Najpierw sprawdzam więc wynik w niezależnym teście, a dopiero potem szukam ceny na Ceneo albo Allegro.